Pod koniec września grupa 25 osób pojechała w podróż do Macedonii. Cel był jeden... odkryć nieodkryte. Po spakowaniu sprzętu i kilkunastu godzinach podróży, dotarliśmy do Macedonii. Wypakowaliśmy się i zakwaterowali w hotelu. Po wspólnej kolacji, odprawie udaliśmy się na zasłużony odpoczynek, bo już jutro czekała na nas przygoda.
Dzień 01 | Tetovo - Leunovo
Mamy za sobą pierwszy dzień na trasie Macedonii. Zaczęliśmy z rozmachem od porządnego podjazdu. Średnie nachylenie wynosiło 4%, ale 17 kilometrów zrobiło swoje. Dziś na trasie Kolorowy Meczet, określany jako jeden z najpiękniejszych na świecie, urzekający Park Narodowy Mavrovo oraz źródła rzeki Wardar. Macedonia urzekła nas pięknymi krajobrazami i niesamowicie uprzejmymi ludźmi, u których widok wesołego peletonu osiemdziesiątki wzbudzał wiele entuzjazmu.
A to dopiero pierwszy dzień. Już nie możemy się doczekać jutra. Macedonia ❤
Dzień 02 | Leunovo - Debar
Dziś też dzień rozpoczął się od wymagających podjazdów. Trudy trasy rekompensowały przepiękne widoki (mamy nadzieję, że zdjęcia oddają urok Macedonii 😀). Na trasie zatopiony kościół, który leży na terenie jeziora Mavrovo. Na szczęście poziom wody był na tyle niski, że mogliśmy wejść. W pobliżu spotkaliśmy dzikie konie. Punkt obowiązkowy na tej trasie to też przepiękna i malownicza wioska Galičnik. Na deser ponad 10-kilometrowy zjazd, który dostarczyłby frajdy każdemu fanowi MTB. Po dwóch dniach coraz mocniej dochodzimy do przekonania, że Macedonia to jeden z bardziej nieodkrytych krajów Europy. Do tego przepyszne jedzenie i bardzo niewygórowane ceny. To jest życie... 😊
Dzień 03 | Debar - Ochryda
Dziś jechaliśmy wzdłuż malowniczego Jeziora Debarskiego, a potem doliną rzeki Czarny Drin. Po drodze zahaczyliśmy o Vevchani, malowniczą wioskę zbudowaną wzdłuż źródeł, które tworzyły mini wodospady. Wyglądało to bardzo malowniczo. Chwilę spędziliśmy też w Ochrydzie, miasteczku, które trafiło na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Obejrzeliśmy m.in. ruiny twierdzy cara Samuela z X wieku, czy starożytny teatr. W cerkwi św. Zofii zapaliliśmy świeczkę w intencji dalszego pomyślnego przebiegu wyprawy. Wieczorem w restauracji rozkręciliśmy imprezę w polskim stylu 😀 Co tam się działo zostawiamy oczom wyobraźni...
Dzień 04 | Ochryda - Pogradec
Dziś dzień rozpoczęliśmy od dalszego zwiedzania Ochrydy. W trakcie jazdy długo po drodze towarzyszyło nam Jezioro Ochrydzkie. W połączeniu z górami piękne krajobrazy nie miały końca 😍 Oglądaliśmy też ruiny rzymskiej osady. Dzień skończyliśmy już w Albanii. Ceny jeszcze korzystniejsze niż w Macedonii 😀 jedzenie i lokalne trunki równie wyborne, więc idziemy korzystać z życia 😊
Główną atrakcją piątego dnia na trasie macedońskiej był szczyt Baba w Parku Narodowym Galiczica. Do pokonania 750 metrów w górę, średnie nachylenie trochę ponad 5%. Była moc, był ogień no i szczyt zdobyty. A po drodze tak pięknie, że brakuje słów. Zjazd z góry też niczego sobie 😀 Zatrzymaliśmy się w hotelu nad jeziorem Prespa. Znowu piękny widok, a do tego na wschód, dlatego obiecujemy fotki ze wschodu słońca 😊
Dzień 06 | Otoshevo - Bitola
Szósty dzień w Macedonii rozpoczęliśmy od wschodu słońca. No dobra, nie wszyscy wstali 😊, ale ci, którzy wstali, zrobili takie foto, że reszta może żałować. Dziś zatrzymaliśmy się w miejscowości o nazwie Tsarev Dvor na festiwal zbioru jabłek, szczęka opada, ile wytworów da się zrobić z jabłek i jak dobre są. Przy okazji kupiliśmy trochę lokalnych specjałów, które zabierzemy ze sobą do Polski. Trasę skończyliśmy w Bitoli, drugim co do wielkości mieście Macedonii. Miasto jest bardzo zadbane i tętni życiem, a że koniec wyjazdu coraz bliżej, idziemy doświadczać Macedonii wszystkimi zmysłami 😀
Dzień 07 | Szczyt Pelister
Ostatni dzień w Macedonii to wielka przygoda. Ruszyliśmy z poziomu 600 m n.p.m., a naszym celem był szczyt Pelister (2601 m n.p.m.). Różnica poziomów wynosiła więc aż 2000 metrów! Trasa na początku była łatwa, ale z każdym kolejnym kilometrem robiła się coraz trudniejsza. Ostatnie kilometry to walka ze stromą kamienistą ścieżką, ale nie od dziś wiadomo, że droga na sam szczyt zawsze jest kręta i wyboista. Meldujemy, że pomimo trudności szczyt został zdobyty! Ależ przyjemnie było spojrzeć z góry na pokonaną trasę 😀 Potem już tylko zjazd, wspólna kolacja podsumowująca wyjazd no i zielona noc 😊 Macedonia nas oczarowała i zgodnie deklarujemy, że jeszcze tam wrócimy. Tymczasem pozdrawiamy i mówimy do zobaczenia na rowerowych szlakach:)
Chcesz dołączyć do naszej wyprawy do Macedonii? Zapraszamy. Tutaj zapoznasz się z ofertą (link)