
Sahara Ekspedycja: Luty 2024
Sahara – słowo, które budzi wyobrażenia o niekończących się złocistych wydmach, bezkresnej przestrzeni i mistycznym pięknie. Dla wielu pozostaje jedynie odległym snem, marzeniem o podróży do miejsca, gdzie natura rządzi niepodzielnie. W lutym 2024 roku postanowiliśmy zmierzyć się z tym snem i wyruszyć na rowerową ekspedycję przez pustynne serce Maroka.
Dzień 1 – Podróż do Mhamid: Pierwsze kroki na saharyjskiej ziemi
Naszą niezwykłą wyprawę rozpoczęliśmy w Marrakeszu, magicznym mieście kontrastów, pełnym zgiełku i kolorów. Marrakesz, zwany "Czerwonym Miastem" ze względu na charakterystyczne, gliniane zabudowania, jest bramą do marokańskiego interioru i miejscem, gdzie tradycja miesza się z nowoczesnością. Byliśmy pod wrażeniem nocnego życia w mieście. Korzystając z faktu, że nasz hotel znajdował się w ścisłym centrum, postanowiliśmy w pełni z tego skorzystać.
Rankiem wsiedliśmy do autobusu, by udać się w kilkugodzinną podróż do Mhamid – małego miasteczka na skraju Sahary.
Podróż była okazją do podziwiania zmieniających się krajobrazów. Z okien autobusu mogliśmy obserwować malownicze równiny, ośnieżone szczyty Atlasu Wysokiego oraz wioski rozsiane wzdłuż trasy. Każda z nich była niczym mały skarb, pełna tradycyjnych domów z suszonej cegły, minaretów i gajów palmowych.
Wieczorem dotarliśmy do Mhamid, gdzie powitała nas miejscowa rodzina. W ich gościnnym domu poznaliśmy pierwsze smaki marokańskiej kuchni – kuskus, tajin z kurczaka i tradycyjną herbatę z miętą. W kulturze Maroka herbata to nie tylko napój – to rytuał. Gospodarze przygotowali ją zgodnie z tradycją, w trzech etapach, dodając dużą ilość cukru. To był dla nas pierwszy kontakt z berberyjską gościnnością, której symbolem jest ciepło, wspólnota i dzielenie się.
Gdy słońce zniknęło za horyzontem, udaliśmy się na nocną przejażdżkę rowerową po pustyni. Jazda w całkowitych ciemnościach, jedynie przy świetle gwiazd, była doświadczeniem wręcz mistycznym. Sahara nocą to inny świat – cichy, majestatyczny, otulający chłodnym powietrzem.
Dzień 2 – Mistyczne Ksar: W labiryncie przeszłości
Poranek w Mhamid rozpoczęliśmy od wizyty w mistycznym Ksar, dawnym osiedlu otoczonym murami. Ksar to tradycyjna forma osadnictwa w Maroku, która powstała w odpowiedzi na potrzeby ochrony przed wrogami i pustynnym klimatem. Budynki, wzniesione z gliny i słomy, doskonale wpisywały się w krajobraz. Zadaszone zaułki, zacienione korytarze i wąskie uliczki były jak labirynt, który opowiadał historię dawnych mieszkańców.
Spacerując po Ksar, poczuliśmy, jakby czas zatrzymał się setki lat temu. Każdy zakątek krył w sobie ducha przeszłości, a starannie zdobione drzwi i okiennice zdradzały wpływy różnych kultur, które przez wieki przeplatały się na tym terenie. Berberowie, Arabowie i nomadzi – ich ślady można było odnaleźć w architekturze i ornamentyce tego miejsca.
Wieczorem czekała na nas muzyczna niespodzianka. Koncert berberyjskiej muzyki, wzbogacony o współczesne brzmienia, przeniósł nas w magiczny świat dźwięków pustyni. Hipnotyzujące rytmy bębnów i melodie tradycyjnych instrumentów były jak puls Sahary – intensywny i niepowtarzalny.
Dni 3-4 – W głębi Sahary: Z Mhamid do Foum Zguid
Trzeciego dnia nasza rowerowa karawana wyruszyła na szlak, który prowadził przez bezkresne pustynne tereny. Sahara – symbol surowości i piękna – zaskakiwała nas na każdym kroku. Trasy obfitowały w zmieniające się krajobrazy: złociste wydmy, szerokie płaskie szlaki i skaliste ścieżki antycznych karawan. Sahara była wszystkim, tylko nie monotonią. Krajobraz zmieniał się wyraźnie każdego dnia. W skrócie można to podsumować w taki oto sposób: początek krajobraz piaskowy, równe po horyzont płaskie twarde tereny wyschniętego jeziora Iriki, koniec to surowy skalny krajobraz szlaku z piękną saharyjską szutróweczką.
Wieczorem dotarliśmy do oazy Sacree, gdzie czekała na nas kolejna tradycyjna uczta przygotowana przez naszych gospodarzy. Ognisko, gwiazdy i opowieści o pustyni stworzyły niezapomnianą atmosferę.
Czwartego dnia czekało nas wyzwanie – przejazd przez wyschnięte jezioro Iriki. Jazda w otwartym, płaskim terenie, z nieprzychylnym wiatrem, była testem naszej wytrzymałości. Po drodze zatrzymaliśmy się w niezwykłej restauracji Titanic – budynku w kształcie statku pośrodku pustyni. Frytki, sałatki i zimne napoje pozwoliły nam na chwilę oddechu, zanim wyruszyliśmy dalej w stronę pustynnego obozu przy górze Dara.
Noc przyniosła kolejną przygodę – burzę piaskową. Gdy wiatr zaczął unosić drobinki piasku, poczuliśmy, jak natura przypomina o swojej sile. Rano, mimo piasku w każdym zakamarku, byliśmy zachwyceni tym unikalnym doświadczeniem.
Dzień 5 – Foum Zguid: Ostatnie kilometry
Piątego dnia dotarliśmy do Foum Zguid. Po drodze zatrzymaliśmy się w „małej oazie,” gdzie wypiliśmy herbatę z lokalnym mieszkańcem i zjedliśmy prosty posiłek. Przez kilkanaście kilometrów miasto majaczyło na horyzoncie, jak cel, który wydawał się bliski, a jednocześnie odległy.
Po dotarciu do miasteczka udaliśmy się do restauracji Chegaga, gdzie czekały na nas frytki i świeżo wyciskany sok z pomarańczy – prawdziwa uczta po pustynnych trudach. Wieczorem odpoczywaliśmy przy hotelowym basenie, wspominając chwile spędzone na Saharze.
Dzień 6 – Historia i pożegnanie
Ostatni dzień naszej ekspedycji był poświęcony odkrywaniu historii. Odwiedziliśmy ruiny miasteczka, które według legendy zostało zniszczone przez trzęsienie ziemi kilkaset lat temu. Widok na dolinę Ouled Jamaa i zrujnowane budowle był idealnym miejscem na refleksję.
Następnie udaliśmy się do starej części Foum Zguid, położonej na wzgórzu. Tam, przy herbacie z widokiem na Saharę, mieliśmy chwilę na wspomnienia i podsumowanie naszej przygody.
Wieczorem nadszedł czas na pożegnanie. Pyszna kolacja, pakowanie i długa podróż autobusem z powrotem do Marrakeszu.
Maroko to kraj, który zaskakuje na każdym kroku. Sahara, z jej surowym pięknem i nieprzewidywalnością, uczy pokory i zachwytu nad potęgą natury. Każdy dzień tej wyprawy był przygodą, która pozwalała nam lepiej poznać zarówno siebie, jak i bogatą kulturę tego niezwykłego kraju.
To była podróż, którą będziemy wspominać przez lata – z piaskiem w butach i sercem pełnym wspomnień. Sahara, do zobaczenia ponownie!