Dostosuj preferencje dotyczące zgody
Używamy plików cookie, aby pomóc użytkownikom w sprawnej nawigacji i wykonywaniu określonych funkcji. Szczegółowe informacje na temat wszystkich plików cookie odpowiadających poszczególnym kategoriom zgody znajdują się poniżej. Pliki cookie sklasyfikowane jako „niezbędne” są przechowywane w przeglądarce użytkownika, ponieważ są niezbędne do włączenia podstawowych funkcji witryny. Korzystamy również z plików cookie innych firm, które pomagają nam analizować sposób korzystania ze strony przez użytkowników, a także przechowywać preferencje użytkownika oraz dostarczać mu istotnych dla niego treści i reklam. Tego typu pliki cookie będą przechowywane w przeglądarce tylko za uprzednią zgodą użytkownika. Można włączyć lub wyłączyć niektóre lub wszystkie te pliki cookie, ale wyłączenie niektórych z nich może wpłynąć na jakość przeglądania.
Niezbędny
Niezbędne pliki cookie mają kluczowe znaczenie dla podstawowych funkcji witryny i witryna nie będzie działać w zamierzony sposób bez nich. Te pliki cookie nie przechowują żadnych danych umożliwiających identyfikację osoby.
Funkcjonalny
Funkcjonalne pliki cookie pomagają wykonywać pewne funkcje, takie jak udostępnianie zawartości witryny na platformach mediów społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcje stron trzecich.
Analityka
Analityczne pliki cookie służą do zrozumienia, w jaki sposób użytkownicy wchodzą w interakcję z witryną. Te pliki cookie pomagają dostarczać informacje o metrykach liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Występ
Wydajnościowe pliki cookie służą do zrozumienia i analizy kluczowych wskaźników wydajności witryny, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia użytkownika dla odwiedzających.
Reklama
Reklamowe pliki cookie służą do dostarczania użytkownikom spersonalizowanych reklam w oparciu o strony, które odwiedzili wcześniej, oraz do analizowania skuteczności kampanii reklamowej.

Warning: Undefined variable $customClass in /home/mk80r/domains/80r.pl/public_html/wp-content/themes/erizo/single.php on line 10

Prolog

Kirgistan to kraina gór – ponad 90% powierzchni kraju leży powyżej 1500 m n.p.m., a nad wszystkim górują łańcuchy Tien-szanu. Do tego bezkresne stepy, po których luzem biegają stada koni, jurty pasterzy, poradzieckie szlaki i gościnność, jakiej w Europie już się nie spotyka. Właśnie tam zabieramy rowery na 12-dniową wyprawę przygodową: osiem etapów w siodle, transfery busem między nimi, bagaże przewożone, a noclegi w hotelach, pensjonatach i – co najważniejsze – w jurtach nad wysokogórskim jeziorem. Brzmi jak inny świat? Bo to jest inny świat. Oto jak wygląda ta przygoda, etap po etapie.

Kirgistan na rowerze – w skrócie

  • Start i meta: Biszkek (przelot z Warszawy)
  • Czas trwania: 12 dni, w tym 8 etapów rowerowych i pieszy dzień w kanionie Skazka
  • Najwyższe punkty: przełęcz Shilbili (3258 m n.p.m.), jezioro Son-Kul (3016 m n.p.m.), 33 Parrots Pass
  • Noclegi: hotele, pensjonaty i obozy jurtowe – w tym noc powyżej 3000 m n.p.m.
  • Charakter trasy: wyprawa przygodowa MTB – szutry, stepy, górskie przełęcze i kaniony; jeździmy bez sakw, bagaże są przewożone
  • Po drodze: wieża Burana, jeziora Son-Kul i Issyk-Kul, kaniony Eki-Naryn, Ak-Sai i Skazka, wąwóz Jeti-Ögüz

Na start: przez step nad rzekę Ama, do wieży Burana

Po dolocie do Biszkeku, skompletowaniu rowerów i zwiedzeniu stolicy (bazar Osz, plac Ala-Too, kolacja z lokalnymi specjałami – beszbarmak, manty i płow trzeba spróbować choć raz) ruszamy w teren. Krótka podwózka i na rozgrzewkę dostajemy nie byle co – 18-kilometrowy podjazd. Widoki od pierwszych kilometrów wynagradzają każdy obrót korbą: góry, przestrzeń i natura, od której nie da się oderwać oczu.

Tuż przed miejscowością Chetendy zaczynamy długi zjazd – kręte serpentynki prowadzą w dół aż nad rzekę Ama, gdzie w cieniu przy strumyku zatrzymujemy się na lunch. Kolejny, łagodniejszy już odcinek wiedzie przez malownicze okolice aż do wieży Burana – jednego z najważniejszych zabytków Kirgistanu, pamiątki po czasach, gdy biegł tędy Jedwabny Szlak.

Trud, radość z jazdy i spotkanie z historią – a to dopiero początek przygody w tej niezwykłej krainie.

Kochkor i stary poradziecki szlak

Rano szybki przystanek w Kochkor na zakupy, a potem ruszamy starym poradzieckim szlakiem, mijając klimatyczne wioski i podziwiając krajobrazy, które dosłownie zapierają dech w piersiach.

Na lunch zatrzymujemy się przy jednym z gospodarstw – jedyne drzewa w okolicy dają wymarzony cień i chwilę wytchnienia. A po południu czeka nas najpiękniejsza niespodzianka tego dnia: odpoczywając przy rzece zostajemy zaproszeni przez lokalną rodzinę na herbatę. Gościnność gospodarzy przerasta wszelkie oczekiwania – filiżanki „czaju" napełniają się szybciej, niż jesteśmy w stanie je opróżniać.

Tak kończy się dzień pełen przygód i spotkań, których nie zaplanuje żaden program wyprawy.

Przełęcz Shilbili i pierwsza noc w jurtach nad Son-Kul

Ten etap zdecydowanie zapisuje się w pamięci jako jeden z najbardziej wymagających – ale i najbardziej spektakularnych. Po śniadaniu wskakujemy na rowery i jedziemy wzdłuż niewielkiego pasma górskiego, by zmierzyć się z kulminacyjnym podjazdem na przełęcz Shilbili (3258 m n.p.m.). 13 kilometrów ostrego kręcenia i prawie kilometr przewyższenia – nogi płoną, ale widoki wynagradzają wszystko.

Na górze czeka nagroda: lunch w niesamowitych okolicznościach przyrody, obowiązkowa sesja foto i szalony zjazd w kierunku jeziora Son-Kul (3016 m n.p.m.) – jednego z najwyżej położonych jezior Azji Środkowej. Droga prowadzi w dół przez wzgórza, a wokół bezkresne stepy, które od setek lat są domem pasterzy i ich stad koni, owiec i krów.

Wieczorem docieramy do obozu nad samym brzegiem jeziora. Śpimy w jurtach – ogrzanych i przygotowanych tak, że mimo chłodu na zewnątrz w środku jest przytulnie jak w górskiej bajce. Dla wielu z nas ta noc to nowy życiowy rekord wysokości.

Wzdłuż Song-Kul na 33 Parrots Pass

Po śniadaniu ruszamy dalej wzdłuż magicznego jeziora. Mniejsza ilość tlenu i rześka temperatura dają się trochę we znaki – trzeba się dobrze rozgrzać, zanim ruszymy pełną parą w kierunku słynnej przełęczy 33 Parrots Pass, której nazwa pochodzi od 33 nawrotów serpentyn.

Do samej przełęczy prowadzi solidny podjazd, ale warto: ze szczytu roztacza się wspaniały widok na dolinę, a w dół prowadzą serpentyny, które dosłownie odbierają dech. Zanim zjeżdżamy na dobre, zbaczamy jeszcze z trasy do przepięknego wodospadu. Lunch jemy niżej, nad rzeką, zbierając siły na ostatni, bardzo wymagający podjazd dnia.

Tu należy się honorowa wzmianka dla jednego z uczestników, który zamiast kręcić serpentyny, dzielnie prowadząc rower… poszedł na skróty. Determinacja poziom HARD! Efekt: cała grupa po raz kolejny przekracza wysokość 3000 m n.p.m. Zbliżająca się burza nie pozwala za długo napawać się widokami – szybki zjazd doliną i zasłużony nocleg. Takie dni zostają w pamięci na długo.

Kanion Eki-Naryn

Kolejny etap prowadzi przez kanion Eki-Naryn – miejsce o niezrównanym, nietkniętym pięknie, rzadko odwiedzane przez turystów. To ekscytująca jazda wąską, kamienistą drogą tuż nad głębokim kanionem porośniętym świerkami i jałowcami. Po wyjechaniu z kanionu toczymy się przez rozległą dolinę, a wieczorem wracamy na nocleg do pensjonatu w Kochkor.

Przez przełęcz Semiz-Bell – najdłuższy etap wyprawy

Przed nami najdłuższy odcinek rowerowy trasy – ale wcale nie najtrudniejszy. Droga stopniowo prowadzi przez góry na przełęcz Semiz-Bell (2700 m n.p.m.), skąd czeka nas fantastyczna jazda w dół przez rozległą górską dolinę. Po wspięciu się na jeszcze jedną przełęcz zjeżdżamy i utwardzoną drogą, przez wioski i pola, dotaczamy się do obozu jurtowego w Jaichy.

Kanion Ak-Sai i turkusowe wody Issyk-Kul

Ten etap zaczyna się spokojnie – zwartą grupą ruszamy w stronę kanionu Ak-Sai. Droga prowadząca między fantazyjnymi formacjami skalnymi robi niesamowite wrażenie i doprowadza nas prosto nad turkusowe wody jeziora Issyk-Kul – po jednej stronie woda, po drugiej panorama ośnieżonych szczytów.

Krótka chwila relaksu na plaży pozwala złapać oddech, a lunch w bajecznej miejscówce tuż nad wodą dodaje sił przed dalszą drogą. Do Bokonbaev, gdzie nocujemy, jedziemy już „lekko" pod górę – oczywiście w kirgiskim wydaniu oznacza to całkiem solidne podjazdy.

Wieczór upływa w iście cywilizowanych warunkach: kawa w lokalnej kawiarni, szybkie zakupy i przygotowania do wieczornego biesiadowania. Kirgistan zaskakuje na każdym kroku – raz surową naturą, raz ciepłem spotkań.

Dzień przerwy: Bajkowy kanion Skazka

Przerwa od rowerów – ale nie od przygód. Po szybkim śniadaniu bus zabiera nas do kanionu Skazka, zwanego Bajkowym. I naprawdę, nazwa mówi sama za siebie: kilka godzin trekkingu pośród piaskowych formacji, które wyglądają jak z innej planety – natura ułożyła tu skały tak niezwykłe, że trudno uwierzyć, iż nie stworzył ich artysta. Do tego widok na turkusowy Issyk-Kul w tle.

Mówią, że z tym miejscem wiąże się pewna legenda… ale żeby ją poznać, trzeba odwiedzić Skazkę samemu.

Jeti-Ögüz: Góra Siedmiu Byków i Wielki Czerwony Kanion

Dzień zaczynamy – a jakże – od solidnego podjazdu. Na górze czeka jednak nagroda: mała kawiarenka z aromatyczną kawą i widokiem, który zapiera dech – prosto na majestatyczną Górę Siedmiu Byków (Jeti-Ögüz) i słynne skały Złamanego Serca.

Dalsza trasa prowadzi przez malowniczą dolinę, w której swobodnie biegają dziesiątki, a może i setki koni. Wjazd na kolejny szczyt daje w kość, ale finał wynagradza wszystko – Wielki Czerwony Kanion i długi zjazd w stronę noclegu. Kirgistan zachwyca każdego dnia coraz bardziej.

Finał: wąwozy Semenov i Grigoriev

Na pożegnanie z kirgiskimi górami zostawiamy sobie przejazd przez wąwóz Semenov – z wizytą przy dwóch górskich jeziorkach – i ekscytujący zjazd wąwozem Grigoriev. Stamtąd trafiamy do Cholpon-Ata, miejscowości wypoczynkowej nad Issyk-Kul, gdzie przed powrotem do Biszkeku można jeszcze zanurzyć się w gorących basenach. Wieczorem uroczysta kolacja pożegnalna – i głowy pełne planów na kolejne przygody.

Epilog

Kirgistan nie jest taki, jak myślisz. Jedziesz po MTB i ciężkie góry, a dostajesz coś znacznie więcej: przestrzeń większą niż na większości europejskich tras, konie biegające luzem po stepie, noclegi w jurtach i ludzi, których gościnność zawstydza. To nie jest wyprawa dla tych, którzy chcą tylko jechać – to wyprawa dla tych, którzy chcą coś przeżyć.

Chcesz zobaczyć krainę gór na własne oczy? Zapoznaj się z naszą ofertą (link)

Przeczytaj także

DOŁĄCZ DO NEWSLETTERA
Aby otrzymywać najlepsze oferty oraz rowerowe informacje