Dostosuj preferencje dotyczące zgody
Używamy plików cookie, aby pomóc użytkownikom w sprawnej nawigacji i wykonywaniu określonych funkcji. Szczegółowe informacje na temat wszystkich plików cookie odpowiadających poszczególnym kategoriom zgody znajdują się poniżej. Pliki cookie sklasyfikowane jako „niezbędne” są przechowywane w przeglądarce użytkownika, ponieważ są niezbędne do włączenia podstawowych funkcji witryny. Korzystamy również z plików cookie innych firm, które pomagają nam analizować sposób korzystania ze strony przez użytkowników, a także przechowywać preferencje użytkownika oraz dostarczać mu istotnych dla niego treści i reklam. Tego typu pliki cookie będą przechowywane w przeglądarce tylko za uprzednią zgodą użytkownika. Można włączyć lub wyłączyć niektóre lub wszystkie te pliki cookie, ale wyłączenie niektórych z nich może wpłynąć na jakość przeglądania.
Niezbędny
Niezbędne pliki cookie mają kluczowe znaczenie dla podstawowych funkcji witryny i witryna nie będzie działać w zamierzony sposób bez nich. Te pliki cookie nie przechowują żadnych danych umożliwiających identyfikację osoby.
Funkcjonalny
Funkcjonalne pliki cookie pomagają wykonywać pewne funkcje, takie jak udostępnianie zawartości witryny na platformach mediów społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcje stron trzecich.
Analityka
Analityczne pliki cookie służą do zrozumienia, w jaki sposób użytkownicy wchodzą w interakcję z witryną. Te pliki cookie pomagają dostarczać informacje o metrykach liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.
Występ
Wydajnościowe pliki cookie służą do zrozumienia i analizy kluczowych wskaźników wydajności witryny, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia użytkownika dla odwiedzających.
Reklama
Reklamowe pliki cookie służą do dostarczania użytkownikom spersonalizowanych reklam w oparciu o strony, które odwiedzili wcześniej, oraz do analizowania skuteczności kampanii reklamowej.

Warning: Undefined variable $customClass in /home/mk80r/domains/80r.pl/public_html/wp-content/themes/erizo/single.php on line 10

Prolog

Annapurna Circuit to najsłynniejszy trekkingowy szlak Nepalu – wielka pętla wokół masywu Annapurny, której kulminacją jest przełęcz Thorong La na wysokości 5416 m n.p.m. My postanowiliśmy pokonać ją na rowerach. Jedenastoosobowa ekipa, blisko trzy tygodnie w Himalajach, spartańskie noclegi w górskich guesthouse'ach, drogi, których „klasyfikacja europejska nie obejmuje" – i cel, który jeszcze niedawno wydawał się szalony: wjechać (a miejscami wnieść) rowery na wysokość, na której lądują samoloty. Oto zapis tej przygody.

Annapurna Circuit w skrócie

  • Kraj: Nepal – Himalaje, masyw Annapurny
  • Ekipa: 11 uczestników
  • Najwyższy punkt: przełęcz Thorong La – 5416 m n.p.m. (na rowerach!)
  • Dystans: 276 km w siodle, 11 607 m sumy przewyższeń
  • Po drodze: Ice Lake (4650 m), jezioro Tilicho (4920 m), Manang, Muktinath, gorące źródła Tatopani, Pokhara
  • Bilans techniczny: 1 urwany pedał, 1 urwana linka przerzutki i… 0 złapanych dętek

Kathmandu – formalności, małpy i pierwszy szok kulturowy

Przygoda zaczyna się w Kathmandu. Wieczorem ostatni uczestnicy meldują się w hotelu, a toast za udaną wyprawę wznosimy w kultowym Everest Irish Pub. Następny dzień to załatwianie pozwoleń – nie było łatwo, bo zamiłowanie nepalskich urzędów do kolekcjonowania zdjęć paszportowych spowodowało znaczne niedobory w naszych odbitkach – oraz spacer po Monkey Temple i mieście, które wywołuje skrajne emocje.

Potem transfer pod Annapurnę: 179 km w czasie operacyjnym 7 godzin 30 minut, po drogach, które wstrząsnęły, obiły i sponiewierały. W euforii wysiadamy w Besisahar. Jutro zaczynamy jechać.

Pierwszy dzień na siodełku: bramy, święta i 1800 metrów w górę

Startujemy z Besisahar pełni animuszu. Za miasteczkiem droga „pozaklasowa" przechodzi w standard poligonowy. Jedziemy wzdłuż rzeki, napawając się widokami doliny, nad którą prześwitują ośnieżone szczyty. W wioskach zatrzymują nas na „bramach" głównie dzieci, czasem tańczące kobiety w tradycyjnych strojach – zgodnie ze świątecznym obyczajem tego dnia trzeba było wykupić przejazd. Działo się!

Chcąc sprawdzić różne warianty trasy, dzielimy się na dwie podgrupy: jedna eksploruje ścieżkę trekkingową, druga wariant offroadowy. Poziom techniczny różny, zmęczenie – identyczne. Dzień sponsorują numerki: 40 km, 1800 m przewyższenia, 33 stopnie w cieniu i 1 urwany pedał.

Wodospady i skalne bramy – droga do Chame

Pobudka o 6:40, bo dziś krótszy dystans, ale większe nachylenia: 1560 m przewyższenia na 26 km. W tych warunkach było co robić – tym bardziej, że co chwilę piękne okoliczności przyrody wymagają przystanku: wodospady przecinające drogę, widoki na Manaslu, a później na Annapurnę II. Nocleg w Chame na 2750 m. PS. Kuchnia nepalska – specyficzna, ale przepyszna.

Coraz wyżej: dolina Manang i nocleg na 3600

Noc na „raptem" 2800 m już zaczęła robić robotę. Po wczesnym śniadaniu ruszamy w górę doliny Manang, nad którą góruje Annapurna II. Nie obyło się bez awarii – urwana linka przerzutki i uszkodzony napęd – ale udało się przywrócić rower do sprawności, a co było dalej… cóż, co jest w Himalajach, zostaje w Himalajach. Po drodze przerwa na lokalne soki w sadzie na 3000 m, w towarzystwie przyjacielskich nepalskich psów oddających się sjeście. Nocujemy w Manang na 3600 m – zakładana temperatura w pokojach: minus dwa.

Aklimatyzacja: Ice Lake i jezioro Tilicho

W Manang mieliśmy mieć „freeday" od jazdy. Nie udało się. Wyszedł aklimatyzacyjny trek nad Ice Lake – jezioro położone nieopodal miasteczka, tyle że 1300 metrów wyżej. Na odcinku niespełna 6 km – 1300 m podejścia, w wyższych partiach już po śniegu. Wysiłek rekompensują oszałamiające widoki masywu Annapurny. Wysokość 4650 zaliczona.

Kolejne dwa dni to wyprawa nad jezioro Tilicho – jedno z najwyżej położonych jezior świata (4920 m). Trasa do Tilicho Base Camp okazuje się jednym z najpiękniejszych szlaków, jakich doświadczyliśmy: trawersowanie zbocza z widokiem na dolinę i pasmo Annapurny, do tego dwukilometrowy odcinek osuwisk, gdzie w każdej chwili można się spodziewać spadających kamieni. Adrenalina gratis. Z samego rana z Base Campu ruszamy w górę – prawie tysiąc metrów podejścia, przejście przez grzbiet powyżej 5000 m, zmrożony śnieg – i jest: malownicze, zamarznięte Tilicho. Czas na zdjęcia, powrót na lunch i nocleg w Shree Kharka. To był długi dzień: 50 km, 2900 m przewyższeń w dwa dni.

Ku przełęczy: Ledar i High Camp na 4800

Po powrocie do Manang i dniu na regenerację ruszamy w stronę Thorong La. Pierwszy nocleg w Ledar – trasa krótka, ale podjazdy o nachyleniu godnym najlepszych górali. Na tej wysokości ograniczony zasób tlenu całkowicie zamiata: wszystko, co waży jakiekolwiek kilogramy, waży razy dwa, każdy krok kosztuje razy dwa. Widoki – piękne. As always.

Z Ledar droga wiedzie falami do Thorong Pedi Base Camp, znów przez fragmenty osuwisk. Po lunchu zaczyna się odcinek „nie do zakręcenia korbami": szuter, nachylenia ponad 30% i wysokość robią swoje – rowery zostają wprowadzone, wepchnięte lub wniesione. High Camp na 4800 m osiągnięty. Następnego dnia przełęcz. Ekscytacja w grupie rośnie.

Thorong La – 5416 m. Jest nasza!

Noc w High Campie nie należała do łatwych. Trekkerzy wychodzą na szlak od 5 rano, w ciemnościach i mrozie – my z premedytacją ruszamy trzy godziny później, żeby słońce zdążyło zmienić temperaturę otoczenia. Po kilkunastu minutach zrywa się porywisty, mrożący wiatr, palce marzną na potęgę, a na zmrożonym śniegu nieodzowne okazują się raczki. Im bliżej przełęczy, tym wiatr dziwnie słabnie, aż na ostatnim odcinku zanika zupełnie.

Po około trzech i pół godzinie walki widzimy kolorowe nepalskie flagietki. Thorong La Pass, 5416 m n.p.m. – zdobyta. Na przełęczy melduje się cała, jedenastoosobowa ekipa, a przy okazji zostajemy świadkami spektakularnego oderwania się fragmentu lodowca. Cóż – góry.

Potem zjazd do Muktinath, który okazuje się wyzwaniem sam w sobie – nawet poniżej linii śniegu. Downhillowcy mieli swój świat.

2000 metrów w dół: z Muktinath do gorących źródeł Tatopani

Noc po zjeździe spędzamy w kultowym Bob Marley Hotel – zmęczenie odchodzi przy długich rozmowach przy palenisku, a rano każdy z nas składa podpis na fladze 80R, którą zostawiamy w hotelu na pamiątkę. Przed nami prawie 2000 m zjazdów do Tatopani, wioski z gorącymi źródłami. Droga klasycznie nepalsko pozaklasowa: dziury wielkości lejów po bombach, głazy omijane na milimetry – a dla naszych rowerów czysty, wymagający technicznie fun. 74 km szło nam niespiesznie, bo chcieliśmy czerpać z tej jazdy jak najdłużej.

Tatopani – Beni – Pokhara: kąpiele, mosty i lot wśród orłów

Dzień zaczynamy o wschodzie słońca kąpielą w gorących źródłach. Potem ostatni odcinek trasy do Beni – zakurzeni, wstrząśnięci, ale nie zmieszani meldujemy się na mecie. Rowery pakujemy w kartony, a sami ruszamy na regenerację do Pokhary. Po drodze jeszcze spacer po jednym z najdłuższych mostów wiszących świata – ponad 570 m długości.

Pokhara pozytywnie zaskakuje: jezioro, bliskość wysokich szczytów i względny porządek dobrze nastrajają. Aż zachciało się zobaczyć wszystko z góry – lot paralotnią wśród tamtejszych orłów, z widokiem na ośnieżone szczyty, robił wrażenie.

Epilog: Bakhtapur i powrót

Ostatnie dni to szał zakupów, wieczór w lokalnych dyskotekach (niektórzy z nas doznali lekkiego szoku kulturowego), a po transferze do Kathmandu – wycieczka do średniowiecznego Bakhtapuru, pierwszej stolicy Nepalu, oraz wizyta w miejscu, gdzie hinduiści rytualnie żegnają swoich zmarłych. Tam doświadczamy, jak bardzo nasze kultury różnią się w obliczu obcowania ze śmiercią.

19 dni zleciało zbyt szybko. Wyprawę sponsorowały numerki: 11 uczestników, 5416 m najwyższego punktu, 276 przemierzonych kilometrów, 11 607 m sumy przewyższeń i 0 złapanych dętek. A jak mówił klasyk: „We will be back…"


Chcesz stanąć z rowerem na Thorong La? Zapoznaj się z naszą ofertą →

Przeczytaj także

DOŁĄCZ DO NEWSLETTERA
Aby otrzymywać najlepsze oferty oraz rowerowe informacje